Zdradzam żonę

Przyznaj się do zdrady -doradzimy jak to zrobić.

Hey there! Thanks for dropping by Theme Preview! Take a look around
and grab the RSS feed to stay updated. See you around!

Anioł cz.II

Witam, kochani! Jak widzicie, dziś jest 18 stycznia, więc równo dwa lata temu na tym o to zielonym (wtedy białym) blogu pojawiło się pierwsze opowiadanie. Pamiętacie je jeszcze? Wtedy nie sądziłam, że blog doczeka się choć pierwszej rocznicy, a tu już druga… Dziękuję Wam za te wszystkie komentarze i za to, że czytacie moje opowiadania. Nie wiem, czy ktokolwiek tu jeszcze zagląda, ale miło było mi Was tu gościć.Ostatni rok, co prawda nie był owocny, ale to nie znaczy, że mam zamiar porzucić tego bloga. Mam jeszcze sporo pomysłów, które chcę Wam przedstawić. Dlatego obiecuję, że postaram się “odleniwić” i pisać częściej! 

Tymczasem, wraz z Herbertem prezentujemy Wam kolejną część Anioła. Pisaliśmy ją na szybko, więc nie jest ona dobra i długa, ale to przecież zawsze krok do przodu^^. 

Beta: Nadi :~)

Anioł Część IIWspółlokator

Minęło kilka godzin odkąd przybyłem do Konoha Hight School. Było to niewątpliwie piękne i spokojne miejsce. Oddalone od wielkich metropolii, sąsiadowało tylko z małym miasteczkiem i lasem. Idealne miejsce na naukę. Ale uczniom tejże szkoły to nie odpowiadało. Najchętniej zamieniliby lokalizację na coś większego, gdzie nie brak rozrywek wszelkiego rodzaju. Nie w smak im było, że ich bogaci rodzice oddali ich do prestiżowej szkoły z internatem i surowymi zasadami.  Najwyraźniej nawet to nie przeszkadzało mojemu podopiecznemu korzystać z życia i robić wszystko to, czego zabraniał regulamin. Miałem dziwne przeczucie, że dostanie się do tej szkoły, mając za ojca Gaia (Kakashi uznał, że jesteśmy do siebie podobni…) było najłatwiejszą częścią zadania. Od tej pory mogło być tylko gorzej.  W czasie, gdy mój fałszywy ojciec załatwiał z dyrektorem formalności, ja udałem się do jadalni. Nietrudno było tam  trafić, bo już na pierwszym piętrze słyszałem harmider z niej dobiegający. Była pora obiadowa. W środku odnalazłem wolny stolik w rogu sali. Ale i tak czułem na sobie wzrok wszystkich i słyszałem ich szepty na mój temat. Jako anioł, zostałem obdarzony doskonałym słuchem. Jednakże siedziałem niewzruszony i czekałem na tego, którego dotyczyło moje zadanie. Widziałem go na fotografii, więc nietrudno go było rozpoznać, gdy kilka minut później wszedł do sali. Wysoki, o wysportowanej sylwetce. Obdarzony niesfornymi blond włosami i błękitnymi oczami. Szeroki uśmiech, którym czarował znajomych, sugerował, że jest osobą otwartą i towarzyską. Z moich danych wynikało, że cieszył się ogólną sympatią otoczenia, co z pewnością ułatwiało mu uwodzenie biednych dziewcząt, których kosztem tak chętnie się bawił. Był typem człowieka, którego najbardziej nie lubiłem. Obserwowałem jak przez chwilę rozmawiał z przyjaciółmi, a następnie skierował się w stronę machającej do niego dziewczyny. Yamanaka Ino, jego kuzynka. Usiadł naprzeciw niej, a ja wytężyłem słuch. Na niewiele się to zdało, bo ogólny harmider zagłuszył mi połowę rozmowy. Wpierw gada o jakichś pierdołach, ale już po chwili rozmowa stała się poważniejsza… Dotyczyła tej biednej dziewczyny, którą zostawił na pastwę losu i bynajmniej nie miał zamiaru zmieniać zdania. Reszty już nie dosłyszałem, bo hałas w jadalni osiągnął apogeum. Mogłem się tylko domyślać, że w pewnym momencie zaczęli mówić o mnie… 

~*~

Pomysł ze zakładem początkowo wydał mi się znakomity. Zapewniał rozrywkę na kilka tygodni i wygranie go rozwiązałoby moje problemy. Jednak po zakończonych lekcjach, kiedy szedłem już do swojego pokoju zacząłem mieć wątpliwości. Okręcenie sobie dziewczyny wokół palca to pikuś, ale uwiedzenie drugiego chłopaka… Nigdy tego nie robiłem i jakoś dotąd nie planowałem. Jak poderwać kogoś kto ani trochę ci się nie podoba? To jak flirtowanie z naszą matematyczką… Chociaż nie, nikt nie może być gorszy od tej starej flądry, nawet drugi facet. Ale co jeśli okaże się jakimś wariatem, którego później trudno będzie się pozbyć? Pełen obaw otworzyłem drzwi do pokoju. Już tam był. Wysoki, całkiem przystojny jak na moje oko. Typ, który już pewnie miał nie jedną dziewczynę… Ufać tylko losowi, że nie ma nic przeciwko eksperymentom i nie będzie tak źle. Przecież w umowie nie było, że mam się z nim przespać… Wkładał do szafy swoje rzeczy, ale gdy wyczuł, że go obserwuję odwrócił się. Przez chwilę patrzyliśmy na siebie w ciszy. Czułem się jakby penetrował mój mózg, co wcale nie było przyjemne.- Uzumaki Naruto – przedstawiłem się, wyciągając do niego rękę. – Wygląda na to, że będziemy mieszkać we wspólnym pokoju. - Uchiha Sasuke – powiedział i jakby nigdy nic wrócił do układania ubrań w szafie. Stałem tak i mu się przyglądałem. Włosy czarne jak noc, oczy również. Kontrastowały one z jasną, gładką cerą bez odrobiny zarostu. Miał delikatne rysy twarzy. Może gdybym się upił to mógłbym udawać, że jest dziewczyną? Co prawda nigdy nie gustowałem w brunetkach, ale to zawsze lepsze niż uwodzenie drugiego faceta…- Coś nie tak? – Z zamyślenia wyrwał mnie jego chłodny głos. - Nie – odparłem szybko. – Zastanawiałem się dlaczego wybrałeś akurat tą szkołę.- A coś z nią nie tak? – Spytał obojętnie. Przeszedł z przedpokoju do pokoju, wlekąc za sobą jakąś czarną torbę. Poszedłem za nim.Nie dość, że dotąd zawsze mieszkałem sam, to jeszcze trafił mi się jeden z największych pokojów na poddaszu. Podłogę pokrywał gruby, granatowy dywan, na którym można było spokojnie spać bez obaw, że obudzisz się z bólem w krzyżu. Wiem z autopsji… Ściany miały jasny, niebieski kolor, choć ożywiłem je trochę przyklejając na nie plakaty swych ulubionych zespołów. Po obu stronach szklanych drzwi, prowadzących na balkon, stały dwa łóżka. Oba dokładnie posłane i przykryte pomarańczowymi narzutami. Codziennie pokój sprzątała któraś z pokojówek, więc panował tu ład. - Panuje tu cholerna nuda – oznajmiłem. – Trzeba się sporo natrudzić, by znaleźć coś sobie ciekawego do roboty. Ale my tu jesteśmy niezwykle kreatywni…Uśmiechnąłem się szeroko i mrugnąłem do niego porozumiewawczo. - Coś o tym słyszałem.Miałem nieprzyjemne wrażenie, że gościu został pozbawiony poczucia humoru…- Więc czemu nie wybrałeś sobie ciekawszego miejsca? – Zapytałem, ale zaraz przyszła mi do głowy nieprzyjemna myśl. – Nie mów mi, że jesteś jednym z tych kujonów, co dostali się tu za dobre oceny…- Nie jestem.Odetchnąłem z ulgą. Poderwanie kujona byłoby może łatwe, ale przy tym wyjątkowo nudne. - Więc?Nie odezwał się. Usiadł przy biurku i zaczął szukać czegoś w torbie. Chciałem dyskretnie podejrzeć co, opierając się niby to od niechcenia o brzeg biurka. Ale on jakby czytał w moich myślach, odwrócił się do mnie plecami. Nie ma co, trafiłem na niezwykle wygadanego i towarzyskiego gościa…- Dobra, nie mów jeśli nie chcesz – powiedziałem, wzruszając ramionami.Wolałem za bardzo nie naciskać, by nie nabrał jakichkolwiek podejrzeń. Ale aż mnie korciło, by dowiedzieć się jakie to on sekrety skrywał. Zostałem obdarzony mnie niezwykle ciekawską naturą, która nie raz już sprawiła, że wpakowałem się w kłopoty…Wyciągnął z torby dwie grube księgi. Pierwsza z nich, z ciemnoczerwoną okładką, wyglądała na starszą ode mnie… Aż się skrzywiłem na ich widok.- W sumie to żadna tajemnica – powiedział, zaszczycając mnie spojrzeniem. – Będzie lepiej jak od razu ustalimy zasady.- Hę? Zasady?Dopiero, co przyszedł, a już miał zamiar się rządzić? I to w moim pokoju? Miał tupet, musiałem przyznać. - Wiesz, co to? – Zapytał, wskazując na książki.Podał mi jedną z nich. Była ciężka jak diabli, w dodatku nieprzyjemnie pachniała.- To jakaś wiekowa księga ze zaklęciami? - Ma dokładnie tyle samo lat, co ty.Czy ja też wyglądałem tak strasznie? - Zaraz, skąd wiesz ile mam lat? – Spytałem podejrzliwie.Jak na razie zdradziłem mu tylko swoje imię, a w pokojach przecież mieszkały ze sobą osoby w różnym wieku. Czyżby już kogoś wypytał?- Wiem o tobie wiele – odparł obojętnie. – Otwórz, a dowiesz się dlaczego.Tak też zrobiłem. Na pierwszej stronie był krótki tekst w nieznanym mi języku. Przewróciłem stronę i mym oczom ukazało się… Moje zdjęcie! W dodatku podpisane, więc nie możliwe by to była pomyłka. Przekartkowałem kolejne strony, ale nic z tego nie rozumiałem.- Co to, do diabła, jest?! – Krzyknąłem oburzony. – Kim ty jesteś? Po co ci to? Czego ode mnie chcesz?- To twoja kartoteka – odpowiedział spokojnie, krzyżując ręce na klatce piersiowej. - Jak to kartoteka? Przecież ja nawet notowany nie byłem! – No bo wszystko zatajał ojciec, ale to już mało ważne…- Ta… – Zmrużył oczy, przez co sprawiał wrażenie sprytnego kocura. – Za to lista grzechów dłuższa niż u nie jednego kryminalisty z dożywociem na koncie. - A ty niby kim jesteś, że wiesz o takich rzeczach? Moim aniołem stróżem, czy jak?- Aniołem owszem, ale na szczęście nie stróżem. Swojego wykończyłeś tak, że wysłali go na wypoczynek do sanatorium.- Nie zgrywaj się – warknąłem. – Lepiej gadaj skąd masz informacje na mój temat i co tam w ogóle jest napisane? Jesteś jakimś pieprzonym detektywem, wynajętym przez któregoś z ojców moich byłych.- Nie jestem skory do żarów – powiedział ponurym tonem. – I nie mam czasu na udowadnianie ci, że mówię prawdę. Jestem aniołem, który ma zmusić cię do zmiany postępowania, nie ważne, czy ci się to podoba, czy nie. Zaniemówiłem. Albo był doskonałym aktorem, albo naprawdę wierzył w to co mówi. Wspaniale, jakiś czubek wybrał sobie mnie na zbłąkaną owieczkę, którą musi nawrócić. Miałem szczęście… Na domiar złego to właśnie tego wariata miałem poderwać… Tak, ciągle miałem zamiar wygrać ten zakład… Uznałem, że lepiej zmienić taktykę. Bo to wiadomo co takiemu może strzelić do głowy, gdy się wnerwi?- Słuchaj, anioł – powiedziałem ugodowo. – Nie wiem, co bierzesz, ale rzuć to stary, bo ci szkodzi. Zrobiłem krok w jego stronę .- Naprawdę, są różne sposoby na dobrą zabawę. – Położyłem mu dłonie na ramionach, nie poruszył się. – Pewnie ojciec wysłał cię tu, bo przyuważył, że ćpasz, co? Nie łam się, oni już tacy są. Pozbywają się ciebie, gdy tylko zaczynasz być kłopotliwy. Nie ważne ile na to wydadzą…Przerwałem, bo usłyszałem w moim głosie gorycz…- Ale jak już mówiłem, dajemy sobie tu radę. Nachyliłem się nad nim tak nisko, że czułem na twarzy jego ciepły oddech. Widziałem dokładnie oczy ciemne jak węgiel, które zdradzały dezorientacje ich właściciela… Początkowo to miało być tylko lekkie muśnięcie, ale jego usta były takie ciepłe, takie miękkie i dziwnie mnie kusiły. Sam nie wiem, kiedy nasz pocałunek się pogłębił, stał się bardziej namiętny. Wpierw chciał się odsunąć, ale położyłem mu dłoń na karku. Po chwili oddawał pocałunki z równą pasją. Straciłem całkiem głowę. Nie zwróciłem nawet uwagi, kiedy objął mnie w pasie. Dopiero, gdy wylądowałem na ziemi, a na sobie poczułem jego ciało, zdałem sobie sprawę co się właściwie dzieje. Wróciła mi zdolność logicznego myślenia. Ale nim zdołałem się na poważnie wystraszyć, on już oderwał się od moich ust. - Lekcja pierwsza, nie igraj z ludźmi, bo kiedyś może się to dla ciebie źle skończyć. – Jego głos był równie opanowany co wcześniej. Aż przeszły mnie dreszcze pod wpływem chłodnego spojrzenia ciemnych oczu. Kosmyki jego włosów łaskotały mnie po twarzy, a ja przestawałem się bać.- Czy anioł nie powinien być łagodniejszy? – Spytałem, patrząc na jego szczupłe, długie palce zaciśnięte na moich nadgarstkach. - Powinien być przede wszystkim skuteczny – odparł, a na jego twarzy pojawił się złośliwy uśmiech. – A wiesz mi, trudne przypadki są moją specjalnością.Moją również, pomyślałem.  Ta dziwna, trudna do opisania intymna chwila pękła jak bańka mydlana wraz z głośnym “och”. Spojrzałem szybko w stronę wejścia do pokoju. Stała tam Ino, zakrywając sobie ręką usta, wyraźnie wstrząśnięta tym co widzi. Nim jednak, którekolwiek zdążyło coś powiedzieć, za jej plecami niespodziewanie pojawił się Sasuke. Zaszokowany patrzyłem, jak kładzie dłoń na jej czole, a po chwili moja kuzyna mdleje… 

Dwa oblicza.

Miłość, seks.

Tak, dwa pojęcia które kręcą się wkoło mnie.

Miłość R. – znamy się ponad pół roku, poznaliśmy się krótko po zakończeniu mego wieloletniego związku. Średniego wzrostu, szczupły, lecz przystojny szatyn. Nie mieszka w Polsce, jest 1800 km ode mnie, nasze 3 spotkanie to były już wspólne wakacje. Zależy mu na mnie (tak mi się wydaje). Za parę tygodni mam wyjechać do niego, by wspólnie zamieszkać. Ideał mężczyzny jeśli chodzi o sfery kulturalne, uczuciowe. Kolacje, kwiaty, upominki, stara się o swoją kobietę, wie co zrobić, by ona się dobrze poczuła, zaopiekować się. W łóżku? Bardzo dobry, nasze wspólne uniesienia mają swoją magię, lecz on za bardzo przejmuje się każdym moim gestem wykonanym w tym momencie.

Wspólna przyszłość? Boję się jej, obawiam się, że nie podołam temu wszystkiemu.

On – perfekcjonista, pedant, wszystko musi być po jego myśli, nie chce się mną dzielić, wszystko musi mieć pod kontrolą. Ja – bałaganiara, czasem nieogarnięta, lubię się bawić, oczekuje trochę luzu od mego partnera.  No i wkrada się tu jeszcze jedna wątpliwość…

Seks L. – znamy się miesiąc, poznałam go tydz. przed moimi odwiedzinami R.. Dyskoteka, wspólni znajomi. Wysoki, opalony, dobrze zbudowany brunet. Ratownik, kulturysta. Przed wyjazdem seksu nie było, niewinne spotkania w samochodzie, by ukradkiem porozmawiać. Wróciłam, nie odzywałam się do niego, chciałam zakończyć znajomość, wiedziałam, że wyjadę z kraju. On nie dawał za wygraną. Zaczęły się wspólne imprezy, wypady do kina, na sok. Jedna z imprez skończyła się na tylnich siedzeniach samochodu, było ostro! Nasze mokre, rozpalone ciała, proszące o jeszcze. Dobrze nam ze sobą. Każde spotkanie kończy się tak samo – tylnie siedzenia samochodu. Na imprezach bawimy się osobno, czasem jeden wspólny taniec, każdy idzie w swoją stronę. Praktycznie nie wiemy dużo o sobie. Wkrada się w to wszystko jakieś przywiązanie, jeden wspólny spacer dał mi wiele do myślenia. 

Jakieś większe plany? Nie, niebawem wyjeżdżam, kontakt się urwie. Na pewno troszkę mnie to zaboli, troszkę potęsknie i przejdzie. Nie chcę być z nim.

On – pewny siebie, kulturysta, dbanie o ciało ponad wszystko, wulgarny, bałaganiarz, nieogarnięty, lubi się bawić, luzak. Ja - bałaganiara, czasem nieogarnięta, lubię się bawić, oczekuje trochę luzu od mego partnera.  Hmmm coś nas łączy.

Dlaczego postanowiłam to opisać?

Dzisiaj po krótkiej rozmowie z R. zauważyłam, że zaczyna mu coś we mnie przeszkadzać. Już dłuższy czas staram się kuźwa o to by było dobrze! Tak, zdradzam go! Jest daleko ode mnie, skąd wiem co on tam robi, tak naprawdę będę uważała, że tworzymy związek jak będziemy przy sobie, póki co gdyby to uzbierać w całość widzieliśmy się miesiąc, on ma tam swoje życie, ja tu swoje. Rzucam to wszystko dla niego, a jemu i tak coś przeszkadza. Kurw* po co się napinać, udawać kogoś kim się nie jest, by tylko drugiej osobie dogodzić. 

Mogę być sobą, spotykać się z L., będę miała ochotę na dziki seks, nie ma problemu. Bawić się, poznawać nowych ludzi. Po prostu być sobą. A jednak cholera wiem ,że mam oparcie w R., wiem, że on się mną zaopiekuje, z nim będę umiała stworzyć prawdziwy związek, zakochać się.

Dzień, a noc, dwa przeciwieństwa.

Metamorfozy. Cz.2

Metamorfozy. Cz.2 Prostolinijne niebo.

Czemu nigdy nie wybrałeś ucieczek przed skrzydlastymi gwiazdami na przekór zamykanym oknom przed tobą?

Czemu nigdy nie napisałeś wierszy kradnących je radość i jej pocałunek?

Czy pamiętasz ten tajemny chłód posłania, gdy układałeś swe ciało w misterne konstelacje spełnienia?

Czy pamiętasz szepty wewnątrz siebie, gdy zobaczyłeś ją pierwszy raz?

Jesteś teraz za karę tylko dzieckiem zagubionym ze słowem „jestem”, a dalej jest prostolinijne niebo dla równie zagubionych jak ja.

 

“Hello, I’m smart, flirty, I have sexy curves, and I’m looking for a guy. I like straight and oral sex. I also enjoy posing for naughty pictures, I guess I’m a porn star at heart!”

 

Taki mi przykro, że nie jestem tym, kim chcesz bym był dla ciebie teraz, moja nowa przyjaciółko gdzieś na końcu świata, tak samo spragniona jak ja odrobiny metamorfozy, jednak w innych bajkach.

 

Złośliwość prostolinijnego nieba jest okrutna, ja teraz skrzywdzony brakiem Ellie, jednocześnie zdradzam Cię, dziewczyno z końca świata,  choć pewnie mogłabyś wpisać nową metamorfozę w moje niebo.

Bezpodstawnie…

Dręczyły mnie wyrzuty sumienia co do spotkania a raczej co do myśli które się pojawiły.

Pozwolilam sobie na nie…i…dobrze mi z tym :)

Dalam przyzwolenie samej sobie na fajne wspominki i pogoniłam w cholere moje wyrzuty sumienia, bi niby czemu mam je miec??!! Nierobie niczego zlego!

Nie zdradzam,nie kłamie (przemilczam pewne rzeczy ale uważam że tak jest zdrowiej,po co mam powodować zazdrość??)

Nieprzekraczam granic.

Strasznie się sieszę że mam takie właśnie wspomnienia,miłe, ciepłe, pachnące:)

A co w tym złego??!!

Każdy takie ma i doszlam do tego że przedewszystkim warto je mieć i fajnie jest czasem do nich wracać i uśmiechać się tak specyficznie przy tym ;)

Mój Ktoś też ma takie wspomnienia (wiem, bo opowiada mi o nich,co nie zawsze jest miłe)

I właśnie tak specyficznie się przy tym uśmiecha.

A ja pomyślalam sobie że one są tylko moje,że niemam potrzeby opowiadać o nich,pewnie niechcący sprawiłabym Ktosiowi tym przykrość a tego niechce.

Z resztą po co??

Z doświadczenia wiem że niepowinno się opowiadać o wszystkim,czasem lepiej przemilczeć pewne kwestie.

Czasem niewarto wywoływać wilka z lasu…

Czy jest coś w tym złego że wspominam i że przez chwilę zatęskniłam?

Niewiem,nie ja będę to oceniać może ktoś taki się znajdzie…

A Ona czeka…

czekam z zaciekawieniem

By być TYLKO TWOJA

ZDRADZIŁAM  CIEBIE  Z  . . .  MĘŻEM !

Potem były Walentynki, i … weekend, świąteczne popołudnie. TAK,pamiętam to  zbliżenie z mężem w tym dniu  i pamiętam jak mnie parę dni przedtem  - nad Zalewem Zegrzyńskim - określiłeś. 

Byliśmy sami   w moim pokoiku. Trochę zmęczeni. położyliśmy się do łóżka żeby odpocząć,  popatrzeć na TV, zdrzemnąć się. Nie rozmawialiśmy wcześniej nic na temat zbliżenia, nie było takiego zamiaru, to stało się jak już położyliśmy się do łóżka. Na pewno nie ja zainicjowałam zbliżenie, tylko mój mąż. Naszła go ochota na seks. Ja nie miałam zbytnio ochoty na kochanie się. Nie było  w pokoju jakiegoś specjalnego nastroju, grał włączony telewizor, drzwi nie zamknęliśmy  na klucz. Nie czekałam na niego nagusieńka w łóżeczku.  Nie pamiętam już tego dobrze, ale wiem, że miałam na sobie majteczki, stanik i koszulkę. On też był w majtkach  i koszulce. Ja nie chciałam rozbierać się, bo nie miałam ochoty kochać się. Pod kołderką ściągnął ze mnie majteczki, wcześniej też to nieraz robił. Swoje też. Tak, nieraz było tak, że częściowo już mnie rozbierał,że kochaliśmy się tylko częściowo rozebrani, to była taka dziecinna zabawa. Nie potrzebował moich pieszczot, nie czekał na nie. Penisa miał już w zwodzie,tak jak zawsze, gdy miał ochotę na sex. Nie pieściłam go rączką, tylko może troszeczkę dotykałam, On nie pieścił cipeczki, też tylko ją dotykał rączką. Nie zauważył nawet albo o tym nie powiedział, że mam znowu zarośniętą włoskami cipeczkę. To, co robiliśmy w łóżeczku, na pościeli, nie było wcale takie namiętne  jak sobie zapewne wyobrażałeś. Pieszczoty były krótkie, szybkie  i do celu. Bardzo chciałam mieć to już za sobą. Kochaliśmy się po przerwie ( wcześniej byliśmy razem przed 4.miesiącami ), tak jak zawsze,nie było niczego innego  czy nowego,  w  pozycji klasycznej   ( mojej ulubionej ):  ja leżałam na placykach z nóżkami zgiętymi  w kolanach, podciągniętymi do góry, ze stopami opartymi  o łóżko. On był na mnie.  Penisa do cipeczki wkładał sam, ja nie chciałam go wpuścić. Było jedno zbliżenie, zawsze dochodziło do jednego zbliżenia. Nie trwało długo, powiem, że dość szybkie, ok. 5 – 10 minut.  Byłam w bezpiecznym okresie, zaraz po miesiączce, wypełnił mnie. Szczerze, nie jest to teraz dla mnie przyjemne przeżycie, bez bliskości i ciepła.   Za chwilę On zasnął, a ja leżałam w łóżku. Prysznic wzięłam przed ubraniem się. To zbliżenie, to był seks dla spełnienia męskiej potrzeby.

Dlaczego oddalam się po przeżyciu z Tobą zaledwie parę dni wcześniej, pierwszego w moim życiu orgazmu, rozkoszy jakiej nigdy wcześniej nie zaznałam ? Tak naprawdę to tego nie wiem.  Myślę, że bardziej z obowiązku małżeńskiego, bona pewno nie z poczucia winy czy chęci wynagrodzenia mu tego, że go zdradzam.Czułam się bardziej winna, że zdradzam Ciebie, byłam już przecież z Tobą tak bardzo blisko. A jednak to zrobiłam, oddalam się. Nie było mi   z tym dobrze, bardzo mnie to bolało. Przecież nie miałam ochoty, nie chciałam tego stosunku, chciałam żeby Twoje gniazdeczko go nie wpuściło. Robiłam to nieudolnie, skoro On zaspokoił swoją męską potrzebę, bo miał na to ochotę. Jak bym była taka stanowcza jak teraz, to by do niczego nie doszło.

A teraz jestem tylko Twoja. Mąż nie widzi mnie nago, nie dotyka, nie pieści, nie przytula się do mnie, a ja do tego nie prowokuję. Mamy oddzielne kołderki, śpię w koszulce, jestem taka konserwatywna, nie czuję i nie widzę by roznamiętniał się na mój widok, na myśl o mnie. Chyba go już nie podniecam. Nieraz myślę o tym i nie wiem, co sądzić o takim  zachowaniu.

,,Wszystkie prawa autorskie zastrzezone,,

                             ,,  dziewczynki niegrzeczne lubią niegrzecznych chłopców,,

                        Dlaczego dziewczyny lubią niegrzecznych chłopców,co w tym jest

                                sama się przyznam ze mnie to trochę no dobra bardzo kreci:)

                                Zawsze marzyłam o ,,złym chłopcu,,bad boy ,,takich jak w filmach,

                                i chyba nie jedna dziewczyna:)piwne oczy,czarna koszula rozpięta

                                do połowy,delikatne włosy na żelu i ten błysk taki zły a zarazem podniecający

                                Ale to nie wygląd tylko podnieca kobiety chłopcy to zachowanie.

                                Każda kobieta chce mieć w łóżku ostrego kochanka,albo przynajmniej żeby

                                w takiego się zamieniał.:)gdy gotujesz w kuchni lekko ktoś podchodzi cie od tyłu

  

                                chwyta za włosy obejmuje porywczo w pasie i odwraca do ściany po czym

                                namiętnie całuję po szyji,robiąc coraz dziksze rzeczy.Kochanek na miarę

                                dzisiejszych czasów to niemal obiekt do znalezienia:)Bo jak można znaleźć

                                dobrego faceta który nie zdradza i jest dobry w łóżku:)wrrrr,hmm bardzo ciężko

                                albo zostaniesz wykorzystana albo  tym jednym będziesz się nudzić w sypialni

                                co wybierzesz moja droga?romantyczką za odpowiedz podziękujemy:)

                               niech wypowiedzą sie panie dojrzałe hhhihhihihihh.Bo przecież my także chcemy

                               dobrych kochanków!!.Faceci mówią,,i żeby była dobra!!! denerwujące.A czy oni

                                są dobrzy?dużo mówią mało robią hhiihhihihiih i taka jest prawda

                               Teraz kobiety są twardsze wiec jak wasz partner się niestara to niebedzie sie

                               starał nawet po ślubie wiec nie liczcie ze się zmieni dotyczy to wszystkich

                              faceci się nie zmieniają!!!! to inny gatunek,na wymarciu!!!!hiihhihii oczywiście

                              jesli chodzi o tych prawdziwych facetów o których każda kobieta marzy:)tak

tak,tak faceci a wy już mysleliscie ze umieracie.hihi

                      Wiec niegrzeczni chłopcy mogą nas zabrac w przygodę z niczym filmów i scen erotyki

                      mmmm.Jedno jest pewne moje drogie musimy szukać,tego który nam zapewni

wierność i będzie przemieniał sie w tego złego w nocy,może nawet kupi

pistolet atrape,bys mogla sie zabawić w dziewczyne gangstera

no co? ja tak lubię:)hhhihihi ale nie zdradzam tego co juz

lubie bo moze ktos to wykorzystać a wtedy trudno jest sie

opanowac rozkoszy,tak czy siak dziewczynki,róbcie tak by zycie wasze niebyło nudne

Poszukujcie swoich,,bad boy,,a tych starych zamieniajcie na nowy

model,oni by tak zrobili gdybyście im niedogadzaly,uwierzcie,znam takie

przypadki ,wiec znikajcie romantyczki,wracajcie kobiety których

pragną faceci,bo faceci także lubią niegrzeczne:):Phihihiihhi

the end.                        

cd

W póżniejszym czasie mojego życia , gdy moje kolejne związki z przeróżnymi facetami kończyły sie niczym postanowiłam pobyć chociaż ze 2-3 tygodnie sama.

Niestety nie udawoło mi sie to. Moja praca jako kelnerka czy bamanka nie pozwalała mi na zamknięcie sie na otaczających mnie facetów. Od 16 roku życia zaczełam pracować jako kelnerka-sezonowo w Złotym Ulu w Sopocie . Praca oczywiście “po znajomości” i tak sie zaćzeło. Kursy ,szkolenia potem praca stała jako kelner w restouracji BRACKA w miejscowości w której mieszkałam. Naprawde kochałam te prace i byłam w niej dobra.. zajebista wręcz…

Własnie w miejscu mojej pracy poznałam ojca mojej Zuzi , który okazał sie prawdziwym draniem , dranieniem , któego kochałam i nie potrafiłam bez niego żyć . Przeżyłam z nim w sumie ok 3 lat. Łącznie 3 lat…z przerwami czasem i rocznymi…..

To co tak naprawdę jako kobieta doświadczyłam w tym związku nie życzyłabym najogrszemu wrogowi….

Z rąk byłego wyrwał mnie własnie ON. Mój obecny facet…..AREK

Poznaliśmy sie w pażdzierniku czy listopadzie 2006 roku na czacie trójmiasto wp.pl . Po urodzeniu dziecka znalazłam prace jako sprzedawca w salonie ery i tam pracowałam -świetnie sobie radząc. W sumie jako konsultant pracuje juz w telefoni komórkowej 7 lat:)))))) Otóż gdy dojrzałam wkońcu do mysli że to KONIEC z byłym zaczełam wchodzić w pracy gdy sie nudziłam na ten czat.

Poznałam tam mojego faceta , który wtedy był jeszcze mężem innej kobiety….

a ja kobietą innego faceta.

AREK tak bardzo mnie oczarował tak wiele mi pokazał i uswiadomił, że odeszłam od byłego. Właściciwe to były mnie wyrzucił. Z dzieckiem w zimie na ulicę. Wezwał policje i powiedział, że ta PANI tutaj nie mieszka. Zapytacie pewnie dlaczego tak zrobił?????

Zrobił tak dlatego,że był pewnien , że go zdradzam, że sypiam w naszym mieszkaniu z ARKIEM. Dowodów niestety nie miał, ale same domysły mu wystarczyły. Odkąd stwierdziłam , że musze sie wyprowadzic z tego mieszkania ( dałam sobie na to 2 miesiące na które on sam sie zgodził) zamieszkalismy w osobnych pokojach w jedym mieszkaniu. Ja z Zuzią w jej pokoju-założył nam zamek na moja prośbę a on w swoim pokoju i tak żyliśmy. W tym czasie było piekło….. takie prawdziwe piekło..ale o tym nie teraz….

 

Poznając Arka nie spotkałam sie z nim, w grudniu były mnie wyrzucił i wróciłam do rodziców…. było mi tak dobrze , zarabiałam ponad 2 ts. byłam sama, dziecko przedszkole i do opieki moja mamę, miałam swój pokój i było mi całkiem niezle. W tym czasie codziennie pisalismy ze soba ja i Arek. On w tym czasie odszedl od żony. Pisał , że mnie kocha , że chce mnie zobaczyć….

Ja jednak zle wyglądałam , z początku byłam pobita , miałam pełno siniaków , byłam blada miałam problemy z cerą , z ciałem, z moim wewnętrzym ja , wiec nie mogłam sie w takim stanie pokazac facetowi do którego zaczynałam cos czuć……

 

Kto mnie bił???

Były….. ale to nie było takie bicie jak na filmachh po twarzy, było to kopanie przewracanie szarpanie rzucanie o ścianę i inne przeózne rzeczy.. o których za cieżko na ta chwile mi mówić …

Pojechałam do Arka w marcu dokładnie 14 marca, spałam z nim , doprowadziłam siebie do porządku… pokochałam go….

 

Teraz w marcu mineły 2 lata od naszego pierwszego spotkania i nasz związek zaczyna się psuć…..

 

Czuje sie jak gówno… jak nic, jak komletne zero….oszukana , jak naiwna suk….

jak ostatnia idiotka..tak sie wlaśnie czuję

i żałuje , że mu zaufałam , że uwierzyłam w jego puste słowa , które nic nie znaczyły….

To mnie tak boli, że odczuwam autentyczny ból fizyczny po lewej górnej stornie w mostku. Mam to od miesiąca..ten ból… i nie wiem czy minie..

cholernie to boli

sama bez męża…a miało być tak pięknie…..idę spać, Arek wraca ok 23:30 z pracy….

zgoda

<style type=”text/css”> </style>Kolejny raz przyszedłeś do domu z pracy. Wszedłeś bez słowa, bez pocałunku, bez przywitania. Przebrałeś się i sam sobie nałożyłeś obiad. Zawsze bez słowa, bez uśmiechu, poszedłeś do pokoju i jak co dzień zjadłeś posiłek przed TV. Byłam przy Tobie, siedziałam przy Tobie, starałam się zwrócić Twoją uwagę na siebie. Byłam ubrana w krótką spódniczkę, miałam gołe nogi mimo chłodu w mieszkaniu, moja bluzka opinała moje ciało jak druga skóra. Starałam się wyglądać atrakcyjnie i seksownie. Jednak nie widziałeś mnie, nie zwracałeś na mnie uwagi. Odzywałeś się tylko sylabami „Tak … Nie … Yhy”.

Bolało, tak bardzo bolała Twoja niechęć, Twój chłód.

Poszłam więc do pokoju, usiadłam przy kompie i weszłam do sieci. Tam znajdowałam pocieszenie i wiedziałam, że nie tylko ja jestem w takiej sytuacji.

Dlaczego mężczyźni, których kochamy, są tacy beznadziejni w okazywaniu uczuć? Dlaczego nie potrafią pokazać jak bardzo im zależy? Dlaczego nie otwierają się przed nami? Dlaczego związek z ukochanym jest taki trudny?

Usłyszałam jak trzasnęły drzwi. Nie raczyłeś nawet powiedzieć, że wychodzisz. Jak co dzień. Wrócisz późno, gdy będę już spać. Nie przytulisz mnie,nie pocieszysz, nie ukochasz.

Ile to już trwa?

Trzy miesiące, dwa tygodnie i cztery dni.

Tak liczę, liczę bo to trwa od czasu jak zarzuciłam ci zdradę, jak przeczytałam Twoją rozmowę z …. Jak oskarżyłam ciebie o niewierność.

Nie zaprzeczyłeś. Ja nie przeprosiłam.

Teraz tkwimy w tej otchłani samotności i braku zrozumienia.

Nie ma sensu dłużej tego ciągnąć. Nie potrafimy z sobą rozmawiać, nie potrafimy już być razem, nie potrafimy kochać się…

Postanowiłam. Kocham ciebie do bólu, jednak nie potrafię tak dłużej żyć, jesteś moim światem, ale nie potrafię znieść że jesteś obok mnie…

Spakowałam się. Sprawdziłam czy nie zostało nic co będę potrzebować. To było Twoje mieszkanie, więc z tym czym przyszłam, z tym wychodziłam.

Stałam w kuchni i zastanawiałam się czy napisać ci list. Czy napisać co czuję i dlaczego to robię. Czy napisać ci jak bardzo mnie ranisz swoją obojętnością…

Usłyszałam klucz w zamku. Wszedłeś do domu i zobaczyłeś mnie stojącą w kuchni, gotową do wyjścia. Wzrok Twój padł na stojące walizki. Swoim bystrym umysłem momentalnie skojarzyłeś fakty. Widziałam jak Twoja twarz poszarzała. – Dokąd się wybierasz ? – spytałeś głucho. Odłożyłeś klucz na wieszak, zdjąłeś kurtkę i podszedłeś bliżej, ale na szczęście stanąłeś dość daleko,że nie widziałeś jak drżę.

-Dokąd się wybierasz? – Twój głos był już mocniejszy, bardziej stanowczy.

-Wyprowadzam się. Jak widzisz …

-Dokąd?

-Czy to ważne? – zezłościłam się. – Dlaczego ciebie to interesuje?

-Chcę wiedzieć …

-Ty chcesz?! – nie potrafiłam się opanować. Zawsze tak się dzieje, gdy zależy mi na czymś. Denerwuję się, krzyczę i płaczę i w końcu nie potrafię porozmawiać. – Przepraszam cię, ale nie mam czasu, taksówka już czeka – Co nie było prawdą, nie wiedziałam nawet dokąd pójdę.

Patrzałeś na mnie tymi swoimi czarnymi oczami. Widziałam, jak zacisnąłeś szczękę. Zawsze to robiłeś gdy byłeś zdenerwowany lub … podniecony. Odwróciłeś wzrok i wsunąłeś rękę we włosy. Trzymałeś teraz się za głowę i myślałeś co dalej. – Posłuchaj – znowu na mnie spojrzałeś – Jest już noc, przecież nie musisz teraz ….

- Muszę … To będzie tak samo trudne czy wyprowadzę się dzisiaj, czy jutro … Podjęłam decyzję. – Ale nie ruszyłam się, nie miałam odwagi postawić tego pierwszego kroku, aby zakończyć ten związek.

Patrzałeś na mnie bez słowa. Miałam wrażenie, że chcesz wniknąć we mnie, nie odzywałeś się, nie poruszyłeś się, tylko patrzałeś.

- Dlaczego?- spytałeś niespodziewanie. Twój głos był cichy, ale słyszałam w nim ból. Czyżby ciebie to ruszyło? – Dlaczego? – spytałeś głośniej, niecierpliwie – To kara? –

-Chcesz mnie ukarać?

-O czym ty mówisz? – nie rozumiałam Twoich słów, nie rozumiałam o co Tobie chodzi, przecież to Ty byłeś ….

-Twoje odejście – wskazałeś na walizki – Chcesz mnie tym ukarać? Czy nie możemy porozmawiać, czy nie możesz pozwolić mi na wyjaśnienia. – Przyjrzałam się teraz Tobie. Zawsze stanowczy, zawsze pewny siebie, zawsze przywódczy. Stałeś teraz w tej swojej kuchni taki … zagubiony. Przepełniony bólem i smutkiem.

-To nie tak… -zaprzeczyłam, kochałam ciebie tak bardzo, mimo że krzywdziłeś mnie swoją obojętnością nie potrafiłam z ciebie zrezygnować - Posłuchaj, nie ma po prostu o czym rozmawiać…

Widziałam jak drgnąłeś, jakby ktoś ciebie uderzył. Czy to znaczy że nie wszystko stracone? Czy to znaczy że nie jestem tobie obojętna?

-Uważam , że się mylisz. Jest o czym rozmawiać. O nas .. Czy jesteśmy jeszcze my? Odpowiedz mi, proszę, czy nadal jesteśmy my?

-A jaki jest sens tej rozmowy? Milczałeś tak długo, dlaczego teraz? Dlaczego dzisiaj? Czy to że chcę odejść ma znaczenie?

-Nie chcę abyś odchodziła – powiedziałeś cicho, – Jesteś najlepszą rzeczą jaka mnie spotkała, proszę nie zostawiaj mnie, jesteś moim światem ….

-Nie rozumiem dlaczego teraz o tym mi mówisz – nie potrafiłam uwierzyć, że Tobie jeszcze zależy, nie mogłam pojąc, że pragniesz abym została z Tobą, po tym wszystkim.

Znowu wsunąłeś rękę we włosy. Zawsze potrafiłeś potargać się zanim wyszedłeś z domu, ale uwielbiałam to, wyglądałeś wówczas jak młody chłopak,taki roztrzepany … Miałam ochotę podejść do ciebie i poprawić ci je. Uwielbiałam dotykać Twoich włosów, uwielbiałam dotykać Twoje ciało, uwielbiałam smakować Twoją skórę, uwielbiałam oddawać ci się bezwarunkowo…

Podszedłeś do mnie blisko, musiałam trzymać ręce w kieszeniach aby cię nie dotknąć. Nie spuszczałeś ze mnie wzroku, wręcz pożerałeś mnie swoimi oczami. Poczułam się nieswojo, nie byłam pewna Twoich zamiarów. Wysunąłeś rękę i dotknąłeś mojego policzka, na którym były jeszcze ślady łez.

- Płakałaś? – raczej stwierdziłeś niż spytałeś – Przepraszam, obiecałem sobie że nigdy nie pozwolę abyś płakała prze ze mnie… Przepraszam, że nie dotrzymałem obietnicy.

Głaskałeś teraz moje policzki, pieściłeś moją ciepła skórę. Ale nie chciałam tego, odwróciłam głowę, uwalniając się od Twojego dotyku. Zauważyłam jeszcze ból w Twoich oczach.

- To nie o to chodzi, prawda? To … te nasze ciche dni, prawda? To ta moja obojętność, prawda? To o to chodzi.- Zmusiłeś mnie, abym spojrzała na ciebie – Przepraszam ciebie najdroższa, przepraszam … Nie wiedziałem jak mam się zachować, pragnąłem aby wszystko było tak jak przed tym… Nie zdradziłem ciebie, wierzysz mi? Zabolało mnie że mi nie ufasz, ale nie zdradziłem ciebie, nigdy, przepraszam, że dałem Ci pretekst abyś tak myślała ukochana. Nie wiedziałem jak mam to naprawić …

- Wystarczyło powiedzieć…

- To nie jest takie łatwe… – uśmiechnąłeś się tymi swoimi zmysłowymi ustami.

- Wiem, ja czekałam aż ty pierwszy zrobisz krok…

- Nie prawda, obserwowałem Ciebie, nawet nie wiesz jak bardzo ciebie pragnąłem jak chodziłaś w tych swoich seksownych ciuszkach, jak często miałem ochotę ciebie zadrzeć tę Twoją mini i wejść w ciebie mocno, jak często miałem ochotę przytulić ciebie i posiedzieć razem na kanapie. Przepraszam, że tego nie zrobiłem.

Teraz ja na ciebie spoglądałam, Twoje słowa rozpaliły mnie, otoczyły moje serce ciepłem, a radość rozpierała mi płuca. Miałam ochotę rzucić ci się w ramiona i kochać do utraty tchu. Ale czekałam …Wyczułeś czego pragnę….

- Kochanie, proszę nie opuszczaj mnie, daj nam szansę, kocham ciebie tak bardzo … - pochyliłeś się, rękami chwyciłeś moją twarz i dotknąłeś ustami moich suchych warg. Pocałowałeś mnie najpierw tak czule, a gdy oddałam ci pocałunek, namiętnie.

Wiedziałam, że nie odejdę, wiedziałam że kochasz mnie, wiedziałam że pragniesz mnie. Bez oporów pozwoliłam ci się rozebrać i zabrać do sypialni, gdzie wziąłeś mnie wielokrotnie, dając mi wiele rozkoszy, udowadniając swoją bezkresną miłość.

przedstawiam sie:)

Witam wszystkich:)

Nazywam się Weronika,mam 20 lat. W weekendy się uczę a na co dzień pracuję w pewnej dużej firmie jako pracownik biurowy w skrócie:)

Jestem osobą spokojną, zrównoważoną lecz…uzależnioną od kontaktów seksualnych. Czy mam uważać to za chorobę?? Wątpie! Więc nie patrzcie na mnie z przymrużeniem oka… Polski naród jest nieco zacofany i przewrażliwiony na temat seksu ale każdy ma swoje potrzeby…

Co tutaj robię?

Chcę pokazać Wam swoją historię, chcę dać innym kobietom możliwość przeczytania, że można żyć tak jak się naprawdę chce nie raniąc innych…bo nikt nie musi o tym wiedzieć. Chociaż jak raz się uda to później ciężko przestać kłamać! Ja jestem obecnie w trwałym związku, gdzie nie raz zdradziłam mojego mężczyznę…ale on nic o tym nie wie.

Dlaczego zdradzam?

Hmm…bo lubię czuć wzrok mężczyzn na swoim ciele, ich pożądanie poprzez dotyk, gdy chce mnie zdobyć za wszelką cenę. Mój partner nie robi tego, mimo że mu o tym mówię co tylko obniża moją samoocenę o sobie.

Mam nadzieję, że po pewnym czasie będę mieć stałych bywalców.

Zapraszam!!

Nieoczekiwana zmiana miejsc!

Jest taka komedia z lat osiemdziesiątych.Eddy Murphy gra żebraka, D.Akroyd młodego dyrektora dużego koncernu handlowego.

Z powodu żartu-zakładu dwóch zdziwaczałych braci-właścicieli firmy, w której pracuje D.Akroyd,uliczny żebrak (Murph’y)wkracza na salony,jako nowy dyrektor ich firmy ,zaś Akroyd,przyzwyczajony do wszelkich przywilejów,jakie ma bedąc  tym,kim jest-ląduje na bruku.

Dlaczego przywołuję ten film?

   W ostatni weekend zaprosiłam na kolację cztery koleżanki.To zabawne,jak kobiety po kilku lampkach wina porzucają szybko tematy tak typowe dla naszej płci-nowa kiecka,nowe majtki z koronki,ostatnio czytane książki,ploteczki o innych kobietach i szybko wchodzą na temat seksu.

Tak Drodzy Panowie.Kobiety ciąglę rozmawiają o seksie.Wy coś tam sobie opowiadacie,o cyckach ,cipkach,przelecianej na imprezie lasce.My  zaś rozkładamy wszystko na czynniki pierwsze.Z okrutną dokładnością analizujemy:jakiego miał,jak wkładał,czy dobrze robi minetę,czy się podgolił,czy chciał uprawiać seks ATYPOWY-uwielbiam to określenie seksu analnego.A potem do Was wydzwaniamy,wysyłamy sms’y,osaczamy Wasze sterczące Ego,Wasze oczekujące na naszą emocjonalność umysly,którym pozwoliłyśmy na chwilę myśleć,że jesteśmy tylko Wasze.I nie jesteśmy wcale w Was  zakochane.Zrobiliście  nam dobrze  i chcemy więcej.Chcemy się z Wami rżnąć,posiąść Was,bedąc na górze, bądź pod Wami,a potem znów gonić króliczka.

Jak nie nadążacie,jak nie możecie przy nas być- masturbujemy się ,myśląc o innych mężczyznach,snując fantazje o silnych czarnoskórych kochankach,o dłoniach jadącego z nami w pociągu mężczyzny ,penetrującego nasze wnętrze,rozchylającego nasze nagie,odziane  jedynie w pończochy uda….

Szalona Łucja,35 lat,stały partner,już kiedyś przez Łucję na moich oczach niemalże zdradzony,obecnie długo za granicą.

“Dziewczyny,ja kocham mojego faceta,odkąd wyjechał jestem mu wierna,choć mnie swędzi.On jest taki cudowny,ale wiecie co,dobrze mi samej.A poza tym ja nigdy nie miałam orgazmu z Nim.”

-Co??????-wrzeszczymy

-No nie miałam.

-Musisz zacząć się masturbować-odparła Kaja

-Ale jak?-zapytała Łucja

-Prysznicem-poradziła Jagoda

 

Kaja,28 lat,obecnie singiel,po wielu poważnych związkach.

“Ja teraz po prostu ich pieprzę.Od niedawna uprawiam seks analny i uważam ,że to niestety nadal tabu.Ciągle sie masturbuję.Wiecie co,czasem wydaje mi się,że mężczyźni stali się bardziej emocjonalni niż my.

 

-No kochana-to M&M’s numer 1 -”za każdym razem ,jak idę na randkę i chcę się po prostu pobzykać,mój partner nawet nie próbuje dać mi buziaka,a jak ja już sobie jadę do domu,wysyła sms’y,że ma nadzieję,że mnie nie uraził,muśnięciem dłoni.Potem planuje wspólną przyszłość,wyznaje miłość,i gotuje obiady,na które mnie zaprasza”.

 

Jagoda,32 lata,żona od 8 lat.Mąż z nią nie sypia od 3 lat.

-A ja mam kochanka.

-Co???!!!-jesteśmy juz nieźle wstawione.

-A mam,ale mam ochotę na kogoś innego,na kogoś ,kogo zaliczę i do widzenia.

 

Singielmisia.

-Czy nie uważacie,że żyjemy w czasach,w których nastąpiła nieoczekiwana zmiana miejsc?My sie masturbujemy i o dziwo potrafimy o tym swobodnie rozmawiać,my rozsiewamy zapach naszych cipek,gdzie się da,by tylko zdobyć kolejnego kochanka,my pierwsze dzwonimy i namawiamy na spotkanie,my zdradzamy albo o tym myślimy.

A Oni…chcą nas po prostu kochać,robić nam dzieci,przytulać się kiedy jest Im źle.

 

-Chyba oszalałaś Misiu!!!-wrzeszczą na mnie.

 

-OK ,Oni rzeczywiście przejęli w pewnym sensie role kobiet,są bardziej podatni na emocjonalność,której my się wyzbywamy-wybełkotała Kaja

 

-Ale zauważcie,że na początku tej gry ,to Oni walczą telefonami i smsa’mi, a jak milkną dostajemy  pierdolca,czekamy i zaklinamy komórkę-by tylko nie uciekł,by wciąż był.A potem już zasypiając samotne lub u boku nudzącego nas partnera, formujemy kołdrę w ich postać-odparłam.

 

 

 

89

Najlepsze ogłoszenia towarzyskie częstochowa | Anonse Erotyczne | filmy najnowsze | redtube | Najlepsze filmiki erotyczne Najlepsze filmiki erotyczne | Sex anonse | Darmowe Gry Erotyczne Online | red tube | masturbacje | porntube | towarzyskie warszawa | 1 Girl & 50 Men sex 1 Girl & 50 Men sex | Call the firebrigade for assistance sex Call the firebrigade for assistance | Katja Kassin - Nurse Holes filmy Katja Kassin - Nurse Holes filmy | Sex fotkaPobierz masturbacja walenie konia za darmo | ogłoszenia towarzyskie ogłoszenia towarzyskie ogłoszenia towarzyskie